Żerująca na nostalgii komedia romantyczna, której brakuje zarówno wielowymiarowych bohaterów, jak i bliskości między nimi.
Kinematograficzny spektakl o zuchwałości, odwadze i niezwykłym uczuciu dzielonym przez dwoje ludzi, do siebie nawzajem i do Matki Natury.
Przesiąknięty paranoją i wciąż aktualny w XXI wieku gotycki melodramat, w którym ciemiężona kobieta próbuje wyzwolić się spod ucisku patriarchatu.
Zakorzeniona w kinie spod znaku Franka Capry i afirmująca życie historia pogrążonego w depresji zgryźliwego tetryka, który pod wpływem innych ludzi nabiera nowego ducha.
Niewykorzystująca drzemiącego w niej potencjału historia symbolicznych grabarzy, którzy chowając ojca, liczą na to, że wreszcie ruszą do przodu.
Nierówne, choć szalenie ważne kino, które próbuje zadośćuczynić ofiarom bestialskiego rasizmu w Stanach Zjednoczonych.
Prowadząca donikąd, absolutnie nieśmieszna, a wręcz irytująca opowieść o karykaturalnych ludziach na równie karykaturalnych wczasach.
Niebywale nieudana – głównie na poziomie nijakiego scenariusza – próba opowiedzenia historii miłosnej w czasach pandemii koronawirusa.
Absolutnie doskonały list miłosny do X muzy, pisany na światłoczułej taśmie w sposób zarówno pragmatyczny, jak i emocjonalny.
Perfekcyjny formalnie horror egzystencjalny, w którym zderzają się dwie drzemiące w każdym człowieku istoty: dobra i zła.
Przedkodeksowa komedia co się zowie, pieprzna i zabawna, zakładająca ponadto, że oto nie ma artysty bez płomiennego romansu.
Opowieść o człowieku stojącym przed wyborem pomiędzy szczęściem osobistym a zawodowym, nawalającym ostatecznie na obu tych polach.
