Znakomite i przywracające wiarę w człowieka kino, które – patrząc retrospektywnie – zapowiada późniejszą twórczość Franka Capry.
Utrzymane w konwencji thrillera kino poświęcone trudnym doświadczeniom pokolenia millenialsów, zwłaszcza randkujących i narażonych na zagrożenie kobiet.
Jeden z najbardziej zmysłowych obrazów lat trzydziestych: zderzający cywilizację z seksualnością, a muzykę filmową podnoszący do rangi dzieła sztuki.
Przekraczająca granice przyzwoitości i przesiąknięta toksyczną chucią przedkodeksowa opowieść, w której o seksie i zdradach mówi się otwarcie.
Zarówno romantyczne, jak i krytyczne spojrzenie za kulisy Hollywood, gdzie gwiazdy rodzą się i gasną, a odpowiedzialnością za tę sytuację obarcza się widownię.
Bardzo nierówny romans młodzieżowy; wprawdzie uroczy, ale naszpikowany niepotrzebnymi danymi i nic sobie nierobiący z inteligencji widza.
Na pozór tylko progresywne kino, przekształcające się w finale w istny festiwal seksizmu i mizoginii, które przywracają niestety wyjściowy status quo.
Jakże aktualna w XXI wieku kpiarska satyra na politykę, błyskotliwie wymieszana z dodatkowym składnikiem, to jest z komedią romantyczną.
Niewiarygodnie kontrowersyjna opowieść o uzależnieniach: zarówno od alkoholu, jak i od drugiego, choćby i najbardziej toksycznego człowieka.
Względnie zabawne i aż nazbyt sprośne – chwilami wręcz prostackie – kino o odrywaniu dziedzictwa i odbudowywaniu przyjaźni.
Kafkowska z ducha opowieść o zwykłych ludziach wmieszanych w przerażający proceder oparty na systemowej wręcz demoralizacji wymiaru sprawiedliwości.
Zwierciadło żydowskiego życia – widzianego tak przez pokolenie imigrantów, jak i ich zasymilowane dzieci – w którym odbijają się marzenia, nadzieje i cele ludzkich serc.
