Uzbrojony w komentarz społeczny musical nie z tej ziemi, w którym wymiar eskapistyczny miesza się z ujęciem realistycznym, i to zarówno na poziomie treści, jak i formy.
Dzieło szalenie progresywne, może nawet wyprzedzające swoją epokę, w centrum akcji stawiające wyemancypowaną kobietę z doktoratem, a potem przywracające patriarchalny status quo.
Będąca jednym wielkim żartem – choć zakorzenionym w ówczesnych realiach społecznych, gospodarczych i politycznych – parodia kina gangsterskiego z Edwardem G. Robinsonem śmiejącym się z samego siebie.
Szablonowa i konserwatywna historia Ameryki, której świadkują sztucznie wygenerowani ludzie, opowiedziana z perspektywy tego jedynego, konkretnego punktu na Ziemi.
Śmieszne i straszne zarazem kino o dysfunkcyjnej rodzinie, na czele której stoi toksyczna matka, patologicznie wręcz kontrolująca swoich synów.
Mroczna, pesymistyczna i fatalistyczna opowieść o lotniku z zespołem stresu pourazowego, którego zdobyte na wojnie medale symbolizują nie zwycięstwo, a śmierć.
Przedziwny film, bo nie dość, że utrzymany w niemodnej już konwencji opowieści o szejkach, to jeszcze do pewnego momentu zabawny, a potem seksistowski i rasistowski.
Kino sztuczne, doszczętnie wyprane z uczuć i chemii pomiędzy bohaterami, mało zabawne – za to przedramatyzowane – oraz po prostu nudne.
Oparta na prozie Williama Faulknera opowieść o gwałcie należąca do ścisłej czołówki najmocniejszych i najbardziej kontrowersyjnych filmów ery przedkodeksowej.
Trwające nieco ponad godzinę kino zemsty, tyleż głupiutkie i niezamierzenie zabawne, co niezwykłe i rzadkie w latach trzydziestych.
Dojrzały, poruszający oraz intencjonalnie chaotyczny, a także nader lekki, przyciągający czy wręcz hipnotyzujący debiut o kobiecie zmagającej się z zaburzeniami odżywiania.
Do bólu nudne, choć nagrodzone Oscarem dla najlepszego filmu i doskonale oddające ducha epoki dzieło, którego bohaterowie udowadniają, że zmienia się wszystko poza miłością i skłonnością do wojen.
