Trzeci duży film z udziałem Eddiego Cantora i trzeci z rzędu sukces kasowy, w sekwencjach muzycznych obłędny wizualnie, ale przeciętny, jeśli chodzi o samą anegdotę.
USA
Zadająca szereg niewygodnych pytań i względnie zabawna wiwisekcja relacji międzyludzkich oraz portret współczesnego, wpędzanego w kompleksy człowieka.
Utrzymana w atmosferze niesłabnącego napięcia opowieść o złu rodzącym się w zdesperowanym człowieku, który może co najwyżej odroczyć karę.
Mocne kino przedkodeksowe o przyjaźni dziewcząt, którym los płata figle i sprawia, że wraz z biegiem lat ich życia ulegają ciągłym przekształceniom.
Krytyka amerykańskiej małomiasteczkowości, w której – pod naporem skupionych na pieniądzach dewotów – dusi się Bogu ducha winna protagonistka.
Podszyty subtelnym poczuciem humoru romans oraz traktat o niewyrażonej wprost depresji, lękach społecznych i potrzebie kontaktu z drugim człowiekiem.
Przedkodeksowy romans pełną gębą: gorący, szalenie eksplicytny, unikający elips, a poza tym – co tu dużo mówić – jawnie podniecający.
Idealna mieszanka melodramatu i komedii romantycznej, opowieść o tragicznej miłości i żegnaniu się z życiem, a ponadto ostatni film duetu Powell-Francis.
Cyniczna i wyrafinowana zarazem, przełamująca seksualne tabu i za nic mająca takie świętości jak miłość komedia, do której zaiste trzeba było Lubitscha, aby ją stworzyć.
Przyjemnie absurdalne kino o świecie spod znaku Americany, którym rządzą przypadek, zbrodnia, kłamstwa, zdrady i chęć wzbogacenia się na krzywdzie innych.
Odnalezione po latach i poddane renowacji kino spod znaku, nomen omen, starych mrocznych domów, zarówno emblematyczne dla nurtu, jak i wykoślawiające jego luźne założenia.
Wybitne dzieło rozliczające się ze skutkami Wielkiego Kryzysu, który wprawdzie odbiera człowiekowi wiarę i nadzieję, ale nie miłość.
