Pean na cześć pielęgniarek i pochwała ich wojennego poświęcenia, przełamywane niepotrzebnymi – i seksistowskimi – wątkami romantycznymi.
MGM
Zrealizowany w naturalnych plenerach pierwszy dźwiękowy western o jednym z najpopularniejszych banitów Dzikiego Zachodu.
Mało zabawna farsa buduarowa, która w regresywnym finale przekształca się dość niespodziewanie w chrześcijański moralitet.
Szalenie teatralna realizacja z pozbawioną charyzmy Garbo, chwilami dłużąca się w nieskończoność, innym zaś razem – wręcz nieoglądalna.
Progresywne kino kobiece z finałem zaprzepaszczającym jego wymowę oraz dramat doskonale rozumiejący kryzysowe czasy, w jakich powstał.
Pierwszy i ostatni mówiony film z udziałem Lona Chaneya, człowieka nie tylko o tysiącu twarzach, ale i – jak się okazuje – tysiącu głosach.
Poruszająca opowieść o ojcu idealnym, który dla swej marnotrawnej rodziny zrobi wszystko, nawet jeśli serce miałoby mu pęknąć.
Pełen porywających na poziomie audiowizualnym sekwencji oraz mocnych dialogów film będący prekursorem nurtu kina więziennego.
Będąca zgrywą z burżuazji anarchizująca komedia romantyczna, w której z radością i wdziękiem w tytułowej roli bryluje Marion Davies.
Kino bardzo dobre i znakomicie zagrane, w pewnych partiach szalenie progresywne, w innych – do bólu konserwatywne.
Niesłychanie krzywdzący film promujący nie tyle jego największą gwiazdę, co dzielące i rządzące wszystkimi i wszystkim studio.
Krytyka amerykańskiej burżuazji zestawionej z cnotliwym i wcale nie tak dzikim Zachodem, a przy tym dość pieprzne kino.
