Przeciętne i obliczone na skandalizujący efekt pożegnanie jak zwykle brawurowej Clary Bow – dziewczyny mającej to coś – z kinem i ze swą wierną widownią.
Fox Film Corporation
Przełomowa pod kątem struktury narracyjno-montażowej, choć niedoceniona przez ówczesną publikę i krytykę trajektoria życia człowieka, jego wzlotów i ostatecznego upadku.
Wzruszająca historia zazdrosnej i zaślepionej swoim egoizmem matki, która woli wysłać syna na pewną śmierć, niż pozwolić mu być z kochaną przezeń dziewczyną.
Do bólu nudne, choć nagrodzone Oscarem dla najlepszego filmu i doskonale oddające ducha epoki dzieło, którego bohaterowie udowadniają, że zmienia się wszystko poza miłością i skłonnością do wojen.
Choć udana, to jednak powielająca stereotypy opowieść o kobiecie, która – na co wskazuje tytuł – jest dzika, a to dlatego, że jej ojciec pochodził z indiańskiego plemienia.
Bzdurne na poziomie treści, ale za to obłędne wizualnie kino będące autentyczną encyklopedią wczesnych zdjęć kombinowanych i trikowych.
Całkowicie spełniona artystycznie wizja egzystencji w obliczu Wielkiego Kryzysu; kino wspaniałe, może i bolesne, ale ukazujące światełko w tunelu.
Niepozornie wspaniałe i wielkie kino, u podstaw którego leży biblijne czwarte przykazanie nakazujące szacunek wobec rodziców.
Autentyczny, choć przefiltrowany przez hollywoodzką wrażliwość portret przedrewolucyjnej Rosji, kraju zepsutego i tyranizującego swych obywateli.
Poważne kino niebojące się równie poważnych i kontrowersyjnych tematów: od molestowania seksualnego przez niechcianą ciążę aż po potencjalną aborcję.
Przeciętny kryminał próbujący – poprzez postać rezolutnego Charliego Chana – zadośćuczynić amerykańskim Chińczykom za zniewagi doznane w przeszłości.
Czerpiąca z bogatych legend arturiańskich komedia satyryczna obnażająca zapędy totalitarne i oddająca hołd wartościom demokratycznym.
