Wartościowe kino o pozbawionej wdzięku starości i przepracowywaniu bolesnych traum, a przy tym aktorski popis Lance’a Henriksena.
Recenzje
Pełna goryczy opowieść o niemal namacalnie odchodzącej miłości dwojga młodych ludzi, którym przyszło żyć w czasach pandemii demencji.
Zwariowana komedia oparta na purnonsensie, skrajnie absurdalna, groteskowa, surrealistyczna, a przy tym dająca ukojenie w dobie pandemii.
Skandalicznie nieudane kino – na poły kryminalne, na poły komentujące amerykańską rzeczywistość – którego sednem i celem samym w sobie jest pięć minut sławy.
Słodko-gorzka historia o samotności i fundamentalnej potrzebie bliskości, opowiedziana przez pryzmat niezręcznych starań o dziecko.
Tętniąca życiem animacja Disneya, która – dając rozrywkę – uczy, że oto w świecie wyniszczającej polaryzacji istotą człowieczeństwa są solidarność i zaufanie.
Katastroficzne, a momentami również katastrofalne kino, w którym pełna blasku Angelina Jolie gasi pożary: ten dosłowny i ten metaforyczny.
Staroświecki kryminał, w którym zbrodnia popełniona zostaje nie tyle przez seryjnego mordercę, co przez trio Hancock-Leto-Frazen.
Małe wielkie kino o próbie spełnienia Amerykańskiego Snu w obliczu przemian kulturowych, społecznych i gospodarczych.
Kino nijakie, zanurzone w burżuazyjnej dekadencji, zbyt abstrakcyjne, zupełnie tak, jakby jego surrealistyczne zacięcie było celem samym w sobie.
Pozbawiony emocji romans pomiędzy kobietami duszącymi się w ciasnym gorsecie epoki, którym w miłość uwierzyć trzeba – i to literalnie – na słowo.
Wiele hałasu o nic: przygodowe kino science fiction o mężczyznach, którzy nienawidzą kobiet; nie aż tak złe, jak mogłoby się wydawać.
