Nierówne, choć szalenie ważne kino, które próbuje zadośćuczynić ofiarom bestialskiego rasizmu w Stanach Zjednoczonych.
Recenzje
Prowadząca donikąd, absolutnie nieśmieszna, a wręcz irytująca opowieść o karykaturalnych ludziach na równie karykaturalnych wczasach.
Niebywale nieudana – głównie na poziomie nijakiego scenariusza – próba opowiedzenia historii miłosnej w czasach pandemii koronawirusa.
Absolutnie doskonały list miłosny do X muzy, pisany na światłoczułej taśmie w sposób zarówno pragmatyczny, jak i emocjonalny.
Szyty na miarę i pełen napięcia gangsterski thriller, dopiero w ostatnim akcie odsłaniający szwy, paradoksalnie niezbędne przecież na każdym ubraniu.
Pełne niedociągnięć kino świąteczne, które dzięki pocztówkowemu Nowemu Jorkowi i unoszącej się nad nim gwiazdkowej atmosfery ogląda się względnie przyjemnie.
Komedia romantyczna zahaczająca – co nie tak znowuż częste – o problemy natury psychicznej, ginące pod warstwą czerstwych żartów i wątpliwych rozwiązań fabularnych.
Subtelne i powściągliwe kino o relacji ojca z córką, w którym na powierzchni dzieje się niewiele, podczas gdy pod nią aż buzuje od emocji.
Rozpisana na dwoje aktorów mało zajmująca historia o samotności, bliskości i pojednaniu, łatwiejszym niż poszukiwanie dowodów na istnienie życia pozaziemskiego.
Odwołująca się do tradycji wczesnego kina gangsterskiego zmyślna i efektowna opowieść o pogrążonej w długach kobiecie wciągniętej do przestępczego półświatka.
Mały, wrażliwy i stonowany film, z empatią i humanizmem przyglądający się traumom, które pokonać można poprzez kontakt z drugim człowiekiem.
Na poły tylko udane kino, które – opowiadając o bestialskim procederze i równie bestialskim systemie medycznym w USA – grzęźnie w gatunkowych kliszach.
