Nieme zanurzenie

To, co współcześnie można oglądać jako „Mężczyźni bez kobiet” (1930)1, owoc pierwszej współpracy pomiędzy reżyserem Johnem Fordem i scenarzystą Dudleyem Nicholsem, jest tak zwaną międzynarodową wersją dźwiękową (International Sound Version), zachowaną dzięki staraniom nowojorskiego Muzeum Sztuki Nowoczesnej (MoMA). Technika ta, mówiąc krótko, polega na zastąpieniu dialogów muzyką ilustracyjną oraz śródtytułami. I choć zabieg stosowano bardzo często na wczesnym etapie kina mówionego, by zaoszczędzić trochę pieniędzy (zamiast nagrywać wariant językowy przeznaczony na zagraniczny rynek, dodawano elementy mające imitować film niemy), w tym przypadku okazało się to procedurą konieczną, gdyż oryginalny format utworu uchodzi za zaginiony, być może bezpowrotnie. W dostępnym więc obecnie w dystrybucji produkcie pojawiają się co najwyżej sporadycznie słyszalne partie dialogowe (plus piosenki, które stosunkowo łatwo można było dorzucić w ramach postsynchronów). Cała reszta informacji przekazywana jest widzowi na tradycyjnych planszach z napisami.

Po krótkim pobycie w Szanghaju załoga podwodnego okrętu Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych wypływa w pełne morze, by jeszcze przed zanurzeniem – z powodu fatalnych warunków pogodowych panujących na zewnątrz – zderzyć się z inną jednostką i zacząć opadać na dno. Wraz z upływem czasu na pokładzie jest coraz więcej wody i coraz mniej tlenu. Ekipa znajdująca się w środku słusznie zastanawia się, czy jest w stanie przetrwać tę sytuację i wyjść z niej cało. Jednocześnie pomiędzy panami iskrzy: sfrustrowani i przerażeni mężczyźni wszczynają niepotrzebne dyskusje i kłótnie prowadzące do tragedii.

Film Forda, który na potrzeby realizacji użył prawdziwego okrętu podwodnego i – przy pomocy operatora Josepha H. Augusta – uzyskał fenomenalne zdjęcia poprzez zanurzenie kamery w szklanej skrzyni (na głębokość kilkunastu metrów), okazał się ogromnym sukcesem. Opowieść o odizolowanej grupie ludzi pod ogromną presją przetarła szlak każdemu późniejszemu obrazowi skupionemu wokół podobnej problematyki. I choć to naprawdę dobre i trzymające w napięciu kino – tym bardziej, że reżyser, na wzór Davida Warka Griffitha, sięga tu po montaż symultaniczny i zmierza do klasycznego motywu, jakim jest ratunek w ostatniej chwili – nie sposób nie zauważyć, iż jego bohaterowie są zwyczajnie, nomen omen, płytcy.

Brakuje tu fundamentalnego zarysu biograficznego. O postaciach nic nie wiadomo, poza tym, że nie stronią od alkoholu, który chcą przemycić na pokład, oraz tego, że dobrze się bawią w towarzystwie szanghajskich prostytutek, by chwilę potem, tracąc już zmysły, żałować płaczliwie, że kiedykolwiek zdradzili swoje czekające w ojczyźnie żony. Punktem krytycznym wydaje się moment, w którym zostaje zabity jeden z marynarzy. Wszystko przez to, że zanadto dał się porwać szaleństwu i groził reszcie załogi detonacją trzymanego w rękach ładunku wybuchowego. Nikt nawet nie próbuje z nim rozmawiać. Pada strzał, młodzian umiera, jak gdyby nigdy nic. Co znamienne, to wydarzenie niczego właściwie nie zmienia, nie ma większego wpływu na dalsze losy mężczyzn. Mówiąc nieco kolokwialnie: spływa to po nich jak po kaczkach. „Może i był szurnięty, ale nie należał do złych ludzi” – kwituje któryś z facetów i już jest po sprawie. Innymi słowy: tematu nie ma.

Nie ma też komu kibicować. To oczywiste, że widz ma do czynienia z bohaterem zbiorowym, ale nie znając tych ludzi, trudno mu sprzyjać komukolwiek z ekipy, zwłaszcza że wszystko dzieje się dość szybko (całość to średni metraż, zaledwie 77 minut taśmy, a chiński prolog jest dość długi). „Jeśli mamy zginąć, zróbmy to po męsku” – i takie hasła tu padają, ale są one skontrastowane ze zwykłym tchórzostwem, budzącym się w tych, którzy nie chcą konać śmiercią heroiczną. Ba, nie chcą ginąć w ogóle, ale ofiar jest coraz więcej. Bezradność i bezczynność daje się we znaki. Pomoc na szczęście nadchodzi (okręt opadł na tyle nisko, że wciąż można chłopaków uratować poprzez jedyne możliwe ujście znajdujące się w torpedowni). Na tym etapie Ford podejmuje niezwykłą decyzję narracyjną: każe swoim protagonistom wybierać – jeden wszak musi zostać, by zamknąć właz, a potem zginąć samotnie, patrząc na chmury czarnego dymu i piękne refleksy odbijające się w wodzie.

Mężczyźni bez kobiet (1930)1

Men Without Women

FOX FILM CORPORATION ● Reżyseria: John Ford ● Scenariusz: Dudley Nichols ● Wykonawcy: Kenneth MacKenna, Frank Albertson i J. Farrell MacDonald.

📅 9 lutego 1930 roku ● 77 minut

1 Polski tytuł nadany przeze mnie na potrzeby niniejszego cyklu.