Podatek od sławy

W „Najlepszych latach” (2018), debiucie reżyserskim Jonaha Hilla, aktora znanego między innymi z „Supersamca” (reż. Greg Mottola, 2007) oraz „Wilka z Wall Street” (reż. Martin Scorsese, 2013), jest ujęcie, w którym bohaterowie – przedstawiciele subkultury skejtów dorastających w ostatniej dekadzie XX wieku – jadą na deskorolkach w dół ulicy w Los Angeles.

Chłopcy otoczeni są przez sznur samochodów z obu stron. W tle zachodzi kalifornijskie słońce. Moment ten, po prostu piękny, a do tego szalenie kinematograficzny, zrealizowany na taśmie o szerokości 16 milimetrów, charakteryzującej się widoczną ziarnistością, mniejszą ostrością, większym kontrastem oraz ciepłym odwzorowaniem kolorów, rekompensuje wszelkie niedociągnięcia na płaszczyźnie anegdoty (tych, co ważne, nie ma wcale aż tak dużo).

W „Skutkach ubocznych” (2026), drugim filmie Hilla, na próżno szukać elementu, który wynagrodziłby widzowi krzywdy doznane w trakcie seansu. To utwór – mówiąc naprawdę oględnie – ze wszech miar zły, zarówno na gruncie fabularnym, jak i w warstwie audiowizualnej. Nad tą drugą nie ma sensu się rozwodzić, bo to przykład całkowitego wypaczenia istoty kinowości – wszystko jest tu sztuczne i do bólu cyfrowe (zwłaszcza fragmenty rozgrywające się na tarasie domku stojącego na plaży w Malibu). Nad pierwszą może i należy się pochylić, ale dopatrywanie się w niej jakiejkolwiek głębi to gra niewarta świeczki.

Reef Hawk (Keanu Reeves), zdobywca dwóch Oscarów dla najlepszego aktora, jest bez wątpienia najsympatyczniejszym człowiekiem w Fabryce Snów (sympatyczniejszym bodaj od samego Keanu Reevesa). Wprawdzie za uszami ma uzależnienie od używek, ale jako że to wielka i skrzętnie skrywana tajemnica, a ponadto on od pięciu lat jest trzeźwy, w sieci nie da się znaleźć choćby jednego niepochlebnego zdania na jego temat.

Gdy zatem Reef otrzymuje telefon od Iry Slitza (w tej roli Hill), swego prawnika od kryzysów, który informuje go, że ktoś wszedł w posiadanie nagrania kompromitującego mężczyznę, Hawk wpada w panikę. Samo istnienie materiału wywraca, rzecz jasna, życie bożyszcza tłumów do góry nogami, ale jeszcze gorsze jest to, że Reef nie ma ani zielonego pojęcia, co może zawierać felerne wideo, ani nawet wyobrażenia, kto w ogóle chciałby go szantażować. Zachęcony przez Kyle (Cameron Diaz) i Xandera (Matt Bomer), swych najbliższych przyjaciół, postanawia przyjrzeć się swojej przeszłości oraz przeprosić ludzi, którym ewentualnie zalazł za skórę.

Nie da się ukryć, że „Skutki uboczne” zostały pomyślane jako satyra na show-biznes (z naciskiem na branżę filmową i Hollywood), ale efekt tego konceptu jest zwyczajnie tragiczny. Napisane przez Hilla i Ezrę Woodsa dzieło nie wnosi absolutnie nic nowego do konwencji obnażającej kulisy działania przemysłu kinematograficznego oraz związanego z nim nierozerwalnie systemu gwiazdorsko-celebryckiego. To, co autorzy skryptu proponują, opiera się na oczywistych oczywistościach, na czele z takimi rewelacjami jak ta, że dziecięcy aktorzy są eksploatowani przez producentów, pod płaszczem pewności siebie kryją się kompleksy oraz zachowania skrajnie narcystyczne, a wraz z pojawieniem się rodziny Kardashianów sława przestała wymagać talentu, który zastąpiło samo bycie.

I chyba dałoby się to jakoś przeboleć, gdyby nie fakt, iż projekt ociera się o żenadę i pozostawia niesmak. Przykład? Przed upływem kwadransa odbiorca dostaje scenę, w której bohaterowie konfrontują się ze sobą w łazience. Oto Ira siedzi na sedesie i utyskuje na jakość papieru toaletowego, Reef stoi nad nim jak gdyby nigdy nic, a na to wszystko do pomieszczenia wchodzi grana przez Ivy Wolk – tę z „Kopnęłabym cię, gdybym mogła” Mary Bronstein z 2025 roku – asystentka Hawka. W trzecim akcie, gdy doskonale wiadomo już, kto stoi za pogróżkami i co przedstawia nagranie, jest już tylko gorzej.

Obronną ręką z tego kuriozalnego potworka, jakim są „Skutki uboczne”, wychodzi wyłącznie wspomniany uprzednio Scorsese, który wciela się tu w postać Richiego Rodrigueza, dawnego menadżera protagonisty. To zdecydowanie za mało, by rozgrzeszyć Hilla.

Recenzja filmu Skutki uboczne (Outcome); reż. Jonah Hill; USA 2026; 83 minuty