Kto się czubi

Tuż przed premierą filmu „Min i Bill” (1930) George’a W. Hilla, który dopiero co zrealizował głośny „Szary dom” (1930), Marie Dressler skończyła sześćdziesiąt dwa lata. Była więc aktorką w kwiecie wieku, a takie rzadko dostawały – i wciąż równie nieczęsto dostają – główne role. Nie dość tymczasem, że jej nazwisko znalazło się nad tytułem (oraz nad partnerującym jej tu Wallace’em Beerym), to jeszcze za występ ten otrzymała Oscara w głównej kategorii kobiecej. Trzeba przyznać, że to niezwykłe osiągnięcie. Większym sukcesem jest bodaj tylko fakt, że obraz uczynił z niej prawdziwą gwiazdę oraz najlepiej zarabiającą artystkę wczesnych lat trzydziestych. Na topie utrzymywała się aż do końca kariery, który nastąpił w 1933 roku (zmarła na raka rok później), a na tronie zastąpiła ją niejaka Shirley Temple, „dziewczynka walcząca z Wielkim Kryzysem”.

Dressler zaczynała na Broadwayu. W 1914 zadebiutowała przed kamerą w „Zabawnym romansie Charliego i Loloty” Macka Sennetta, pierwszej pełnometrażowej komedii w historii kina. Choć w branży stawała się wyjadaczką, jej renoma ucierpiała, gdy wsparła strajk dziewcząt tańczących w wodewilu. Trafiła na czarną listę. Ponoć zaczęła rozglądać się za posadą gospodyni domowej. Do łask przywróciła ją Frances Marion, wtedy jeszcze przed nagrodą Akademii za scenariusz do wspomnianego „Szarego domu”. W 1927 roku aktorka pojawiła się w napisanym przez Marion i wyreżyserowanym znowuż przez Hilla utworze „Callahanowie i Murphy”. Zauważył ją Irving Thalberg z MGM i podpisał z nią kontrakt, najpewniej nie zdając sobie sprawy, co właśnie zrobił, tak dla studia, jak i dla samej zainteresowanej. Bogate doświadczenie sceniczne pomogło jej odnaleźć się w kinie dźwiękowym. Zagrała u boku Grety Garbo w „Annie Christie” (reż. Clarence Brown, 1930), ponownie według skryptu Marion, i od tego momentu – aż do śmierci – ani razu nie wypadła z dziesiątki gwiazd inkasujących najwyższe gaże.

„Min i Bill” był przypieczętowaniem dobrej passy. Dressler, odbierając Oscara, oddała hołd scenarzystce: „Możesz być najlepsza na świecie i dostać najgenialniejszych producentów, reżyserów i zdjęciowców, ale to wszystko na nic, jeśli nie masz odpowiedniej historii”. A ta, stworzona przez Marion na podstawie powieści „Dark Star” Lorny Moon, jest naprawdę ciekawa. To zaś, co złe w filmie, a więc głównie nadmierne epatowanie slapstickiem (pościg motorówek, choć robi wrażenie, jest na wskroś absurdalny, za długi, a przez to także nudny), należy zrzucić na reżysera. Hill, choć obeznany z materią kina i mający na koncie liczne osiągnięcia, nie poradził sobie z tematem.

Min (Dressler) jest właścicielką karczmy i hotelu w dzielnicy portowej. Bill (Beery) jest rybakiem wynajmującym u niej pokój. Oboje mają się ku sobie, ale raczej na zasadzie, że kto się czubi, ten się lubi. Kobieta opiekuje się porzuconą w dzieciństwie Nancy (Dorothy Jordan). Dziewczyna pomaga w prowadzeniu obu lokali. Co tu dużo mówić – jest wręcz wykorzystywana. Dzięki temu, że Nancy tak dużo pracuje, nie ma czasu, by flirtować z marynarzami. Sprawą interesują się władze, które nakazują posłanie panienki do szkoły. Min niechętnie się zgadza, i to w ostatniej chwili. W miasteczku pojawia się bowiem Bella (Marjorie Rambeau), matka Nancy. Jej zamiary względem córki nie są czyste, dlatego Min okłamuje ją, że dziewczyna nie żyje. Lata mijają. Nancy, zdobywszy wykształcenie, wraca do portu. Jest teraz zaręczona z bogatym chłopakiem. Kiedy Bella się o tym dowiaduje, pragnie odzyskać dziecko, z pobudek, rzecz jasna, czysto materialnych. Min, której największym marzeniem od zawsze było szczęście Nancy, nie chcąc dopuścić, by cokolwiek je zakłóciło, zabija Bellę. Zanim zgarnia ją policja, uczestniczy potajemnie w weselu przybranej córki.

Na twarzy prowadzonej przez stróżów prawa pojawia się uśmiech. Zrobiła wszystko, by dać lepsze życie swej ukochanej dziewczynce. Z nią się nie zadziera. Miłość, jaką Min darzy Nancy, jest głęboka, ale kobieta skrzętnie ją ukrywa, odpychając pannę. Właśnie dlatego wysyła ją na nauki – wie, że inaczej zmarnowałaby Nancy przyszłość, a jej pękłoby z tego powodu serce. Równie mocno Min odtrąca Billa. Relacja karczmarki z rybakiem nie jest nacechowana erotycznie – rzadkość w ówczesnym Hollywood! – co nie oznacza bynajmniej, że nie pałają do siebie uczuciem. Kłócą się, walczą do upadłego, demolują pokój siekierą, by ostatecznie i tak zapytać, czy wszystko w porządku. Film był takim hitem w USA, że w 1933 roku powstała jego kontynuacja pod tytułem „Pilnuj swego męża” w reżyserii Mervyna LeRoya.

Plakat filmu "Min i Bill" (reż. George W. Hill, 1930)

Min i Bill (1930)

Min and Bill

MGM ● Reżyseria: George W. Hill ● Scenariusz: Frances Marion i Marion Jackson ● Wykonawcy: Marie Dressler, Wallace Beery, Dorothy Jordan i Marjorie Rambeau.

📅 29 listopada 1930 roku ● 66 minut