Napoleon podziemia

Wyreżyserowane przez Archiego Mayo „Drzwi do piekła” (1930)1 to pełną gębą kino pokryte pyłem. Choć to naprawdę dobry film, pozostaje dziś niemal nieznany, a przecież to właśnie on otwiera cały pochód obrazów gangsterskich produkowanych w Warner Bros. na początku lat trzydziestych. Można jedynie zgadywać, co sprawiło, że utwór ten popadł w zapomnienie. Specjaliści od gatunku zgodnie twierdzą, że został przyćmiony przez o trzy miesiące młodszego „Małego Cezara” (reż. Mervyn LeRoy, 1931). Poniekąd by się zgadzało, ale wszak „Drzwi do piekła” również były sukcesem, zarówno kasowym, jak i krytycznym. Musi więc chodzić o coś jeszcze.

Czyżby była to kwestia obsady? Niewykluczone. Wcielający się w głównego bohatera i specjalnie na tę okazję wypożyczony z Universalu Lew Ayres był wprawdzie gorącym nazwiskiem, świeżo po występie w „Na Zachodzie bez zmian” (1930) Lewisa Milestone’a, ale do roli kryminalisty trzęsącego chicagowskim półświatkiem pasował jak pięść do oka. Nawet James Cagney śmiał się z tego angażu w swych wspomnieniach, pisząc, że wynajęcie Ayresa było na wskroś absurdalne, bo jakże ten czołowy przystojniak ówczesnego Hollywood mógł z powodzeniem odnaleźć się w skórze bezwzględnego barona podziemia, inspirowanego postacią samego Ala Capone.

Kolejna sprawa: Cagney właśnie. Ten późniejszy gwiazdor utożsamiany przede wszystkim z kinem gangsterskim dopiero co przybył do Fabryki Snów z Broadwayu. Podpisał trzytygodniowy (!) kontrakt z Warnerami i zadebiutował przed kamerą w „Święcie grzeszników” (reż. John G. Adolfi, 1930), po czym wytwórnia – przedłużywszy z nim umowę na dodatkowe dwadzieścia jeden dni (!) – oddelegowała go do Mayo, by w „Drzwiach do piekła” zagrał przyjaciela i prawą rękę protagonisty. O ile Ayres jawi się tu nie tyle jako bandzior, a biznesmen z klasy średniej, człowiek dobrze wychowany i wysławiający się poprawną angielszczyzną, nienagannie ubrany, grający w golfa w wolnym czasie, egotycznie spisujący – na wzór idealizowanego przezeń Napoleona – swój memuar, o tyle Cagney jako Mileaway jest jego absolutnym przeciwieństwem: wyluzowany, zarozumiały, energiczny, mówiący z prędkością karabinu maszynowego, z charakterystycznym dla niższych warstw społecznych żargonem. To z nim, a nie z głównym bohaterem, utożsamiała się pogrążona w Wielkim Kryzysie publiczność, ale na rozwinięcie skrzydeł musiał poczekać jeszcze pół roku, a więc do premiery „Wroga publicznego” (1931) Williama A. Wellmana.

To jednak wciąż za mało, by tak wyśmienity film – oparty na symbolach i skupiony na detalach – przykryła gruba warstwa kurzu. Tym, co sprawiło, że współcześnie mówi się o innych tytułach, a nie o „Drzwiach do piekła”, jest fakt, że przemoc utrzymana tu jest zawsze poza kadrem. Ktoś obrywa, ale tego nie widać. Ktoś ginie, ale słychać jedynie dźwięk strzałów. Porachunki załatwiane są przyzwoicie i delikatnie, mimo że Kodeks Administracyjny był właściwie w powijakach. Co więcej, mimo że obraz Mayo wprowadza do kina gangsterskiego pewne żelazne motywy, już u źródła traktuje je dość subwersywnie.

Louie Ricarno (Ayres) dokonuje konsolidacji organizacji kryminalnych, zmuszając liderów lokalnych szajek do uformowania syndykatu, na czele którego – jako organizator i mafijny boss – stanie on. Poznawszy Doris (Dorothy Mathews), zakochuje się w niej, a następnie poślubia i decyduje się przejść na emeryturę, póki jest młody i cieszy się zdrowiem. Stery przekazuje przyjacielowi. Tak się jednak składa, że Mileaway (Cagney), nie dość, że ma płomienny romans – i to od lat – z Doris właśnie, to jeszcze nie radzi sobie z sytuacją. Ponieważ jest nieskuteczny jako nowy lider, pozostali przywódcy postanawiają ściągnąć Ricarno na powrót do Chicago. Żeby go do tego zmusić, porywają jego młodszego brata (znakomity Leon Janney). Podczas ucieczki chłopiec ginie pod kołami samochodu. To wystarczy, by Louie poczuł się przekonany. Wraca i poprzysięga zemstę, eliminując – oczywiście poza kadrem – ludzi odpowiedzialnych za tę jakże niepotrzebną śmierć. Złapany w końcu przez gliniarza Pata O’Grady’ego (świetny, stonowany i ironiczny Robert Elliott) zostaje rzucony przezeń na pożarcie innym rekieterom. Oto kino gangsterskie à rebours u zarania gatunku. Będący na szczycie Ricarno dobrowolnie z niego schodzi. Próbuje nań powrócić, lecz kończy marnie, za to z honorem. Wyborny film!

Plakat filmu "Drzwi do piekła" (reż. Archie Mayo, 1930)

Drzwi do piekła (1930)1

The Doorway to Hell

WARNER BROS. ● Reżyseria: Archie Mayo ● Scenariusz: George Rosener ● Wykonawcy: Lew Ayres, James Cagney, Dorothy Mathews, Robert Elliott i Leon Janney.

📅 18 października 1930 roku ● 78 minut

1 Polski tytuł nadany przeze mnie na potrzeby niniejszego cyklu.